Super prezent dla dziewczyny? Wybierz go sobie sama!

Jako, że już dawno przestałam liczyć na kreatywność mojego chłopaka, zdecydowałam się wyciągnąć do niego pomocną dłoń. Mowa oczywiście o prezencie, który mógłby mi podarować na dowolną okazję. Wiem, że brzmi to conajmniej samolubnie i takie sformułowanie na wstępie może budzić od razu głosy typu: "Przyjemnie jest dawać, a nie dostawać", ale dajcie mi kilka zdań na rozwinięcie tematu, aby mnie zrozumieć.

Zawsze przykładałam bardzo wiele uwagi do tego, co sprezentować mojemu chłopakowi. Często zadawałam sobie sporo trudu, żeby ten był zadowolony – najczęściej też mi się udawało. Robiło mi się jednak smutno, gdy otwierałam własne pakunki z podarkami od niego – kolejno na gwiazdkę, potem na urodziny, Walentynki i Dzień Kobiet. Nikogo nie bawiłoby otrzymywanie rzeczy, które są całkowicie zbędne i bezużyteczne i wcale ci się nie podobają, kiedy ty niemalże przepłynęłaś Ariatyk wpław, żeby twój chłopak był zadowolony. To tak jak odgrywanie w kółko sceny z odcinka Jasia Fasoli, w którym daje prezent na Gwiazdkę swojej dziewczynie. Rozczarowanie, to najlepsze słowo. Nigdy nie marzyłam o tym, żeby to był idealny prezent dla dziewczyny, a po prostu coś, co mogłoby się do niego zbliżyć. Zaczęłam o tym rozmyślać i po kilku dniach udało mi się ustalić, co następuje: „chcesz być zadowolona z prezentu? Zrób go sobie sama!”.

Prezent dla dziewczyny od… dziewczyny!

Wydaje mi się, że wiem skąd te wszystkie nietrafione prezenty. Na początku prowadzona przez złość myślałam, że on po prostu nie dbał o to, co znajdę po choinką czy dostanę na urodziny. Na szczęście potrafimy rozmawiać ze sobą szczerze i o wszystkim. Pewnego razu zaczęłam wiercić mu dziurę w brzuchu na temat tych prezentów i w końcu mi się udało to od niego wyciągnąć: on po prostu nie wiedział zupełnie, co może mi się spodobać. Dodał też, że zawsze sprawiało mu wielki kłopot wybranie czegoś odpowiedniego i czegoś co wywoła mu szczery uśmiech. Podziękowałam mu za szczerość i tamtego dnia zawarliśmy umowę, która w dużym skrócie pozwalała mi na samodzielny wybór prezentu. Oczywiście wiedzieliśmy oboje co jest w granicach zdrowego rozsądku, dzięki czemu on nie obawiał się, że zażądam od niego na imieniny ekspresu ciśnieniowego do kawy za dwa koła. Ja też nie miałam specjalnych trudności z trafieniem w widełki cenowe, a jeżeli miałam wątpliwości – to pytałam wprost. Z resztą wydaje mi się, że prezent to nie tylko cena, jest wiele ciekawych, pięknych rzeczy, na które nie trzeba wydawać fortuny.

jas-fasola

W jaki sposób wybieraliśmy prezenty?

Były dwie opcje – online i offline. Jeżeli znalazłam coś fajnego w sieci na prezent dla dziewczyny, jak na przykład tą grającą Beethovena doniczkę, czy perfumy, które doskonale znałam, ale były w dobrej cenie – po prostu przesyłałam mu odnośnik razem z buziakami. Wersja offline to po prostu zakupy lub pokazywanie mu palcem przez witrynę: „to, tak, chcę to, zapamiętaj”. Być może to zabija całkowicie element zaskoczenia, ale uwierzcie mi drogie Panie, że taki układ nam całkowicie odpowiada. Teraz zastanawia mnie, czy on kiedyś zwróci się do mnie z prośba o to, żeby też przesyłać mi propozycje. Myślę, że póki co może być zadowolony, bo zawsze przed jakąś okazją wypytuje jego braci, kumpli, a nawet mamę, co ten nicpoń chciałby dostać. No… to by było na tyle. Życzę Wam wszystkim, abyście też mogły zagrać w otwarte karty i wyrazić swoje potrzeby względem partnera, nawet tak błahym temacie. To dobrze działa na związek.

W porozumieniu z: www.toys4boys.pl

Leave a comment

Your email address will not be published.


*